Złoto na Mistrzostwach Polski 2012-02-07 12:10:54

4-5 lutego w Karłowie w górach stołowych odbyły się międzynarodowe mistrzostwa Polski.
W klasie C0 wystartowałem w składzie: Kesy, Rony, Lila, Lena. Pierwszego dnia startowałem jako trzeci. Za Igorem i Daszą Nesnerovą. Już koło trzeciego kilometra zauważyłem Daszę. Dojeżdżam do niej w momencie gdzie akurat należało skręcić w lewo na trasę C. A tu nagle Psy Daszy skręcają w prawo i zanim zdążyłem zareagować już byliśmy na złej drodze. Szybka zawrotka i lecimy dalej. Na piątym kilometrze widzę za sobą Daszę i Agnieszkę. Jeszcze przed samą metą psy skręcają mi w prawo i też tracę kilka sekund.Ale ku mojemu zdziwieniu nie utrzymały się i po pierwszym etapie Agnieszka jest pierwsza, ja drugi a Igor trzeci. Różnice sekundowe, więc nikt się nie wystrzegł błędów.

Drugiego dnia startujemy za Agnieszką a za nami Igor. Psy idą świetnie, bardo równo przyspieszając nieco w drugiej części trasy. Zwalniam jedynie w miejscach gdzie wczoraj były pomyłki. Lepiej stracić sekundę niż kilka w przypadku błędu. W drugiej części trasy widzę Agnieszkę i wiem, że czas będę miał lepszy, ale nie wiem jak jedzie Igor. Wpadam na metę i wszyscy czekamy na Igora. Mija minuta a Igor do mety ma jeszcze kilka metrów. Jestem Mistrzem Polski :-)

Wielkie podziękowania dla Moniki, która pilnowała domu i trzymała kciuki wydzwaniając co pięć minut :-), Krzyśka Janeckiego za szybkie sanki, dla Teamu Surówka za smarowanie ślizgów, pyszne posiłki i wspólne treningi, które naprawdę bardzo pomogły, dla ekipy młodych weterynarzy bez pomocy których nie miałbym szans wystartować. i dla wszystkich tych, którzy trzymali kciuki. Wielkie dzięki.

W klasie C1 zajeliśmy piąte miejsce i tym samym postanowiłem, że nie jedziemy na Mistrzostwa Świata do Zuberca. Haszczaki są już przemęczone i nie ma sensu ich jeszcze dobijać. Odpoczniemy i w przyszłym sezonie pokażemy na co nas stać w klasie B1.

Tagi: komuna, łukasz paczyński, canun, mistrzostwa polski psich zaprzęgów

skomentuj (0)

Sandl 2012 Austria 2012-01-31 10:45:06

Początkowo mieliśmy jechać na zawody na Słowację. Jednak po weryfikacji odległości, kosztów i obsady zapadła decyzja, że jedziemy do Austriackiego Sandl.

Mocno obsadzona klasa C1 i po pierwszym dniu ósmy czas. Psy pobiegły dobrze, ale na szybkiej płaskiej trasie na ostatnim kilometrze wyraźnie osłabły. Drugiego dnia haszczaki pobiegły jednak rewelacyjnie i awansowałem na piąte miejsce. Rozpędzamy się z zawodów na zawody a to cieszy :-)

W klasie C0 było nas tylko trzech. Z ogromną przewagą zwyciężyliśmy i drugiego dnia jechałem już raczej bez żadnego ciśnienia zwracając mocniej uwagę na psy niż na ściganie się a mino to czas o pół minuty lepszy.

Przed nami w następny wekend Mistrzostwa Polski a potem już tylko Mistrzostwa Europy ESDRA we Francji i Mistrzostwa Świata WSA na Słowacji.

skomentuj (0)

Tri Studne - Hornik 2012 2012-01-31 08:27:11

Te zawody są już na stałe wpisane w nasz kalendarz. I czy latem czy zimą staramy się zawsze tam pojechać.
W tym roku startowaliśmy w dwóch klasach C0 i C1. Trasy perfekcyjnie przygotowane, dość szybkie, łatwe technicznie ale dla psów jednak męczące.


W klasie C0 zajeliśmy 3 miejsce ustępując jedynie Uwe Radantowi z Niemiec i Slavomirowi Pavlikowi z Czech.

W klasie C1 drugie miejsce i wyraźnie widać, że haszczki się rozpędzają.

skomentuj (0)

Husqvarna Tour 2012- czyli pecha ciąg dalszy... 2012-01-17 08:58:59

No i zakończył się naprawdę jeden z najlepszych wyścigów w europie. Czysto teoretycznie mieliśmy startować w klasie sześciu psów, które się wybiera z puli ośmiu. Założyłem, że pojadę pięcioma greysterami i będę się wspomagał trzema najlepszymi haszczakami. Padło na Megi, Moysy i Theodora. Na tą chwilę były najlepsze :-).

środę pojechaliśmy z Olkiem bez psów tylko się zgłosić i pogadać. Wieczorem już wszystko popakowałem i...
 

W czwartek o godzinie siódmej już wyruszaliśmy podbijać Jakuszyce. Po dojechaniu rozbijam stejk i wyciągam psy. Kiedy w rękach trzymam atilę to widzę jak Pepe się zrywa i zaczyna biegać po stejku. Jak to w takich sytuacjach bywa puściłem Tilkę i chciałem złapać Pepcia zupełnie instynktownie a one zupełnie instynktownie zwiały we dwójkę. :-)  Start za jakieś dwie godzinki więc już wiem, że Pepe dzisiaj nie pobiegnie. Staram się nie myśleć o tym, bo wiem, że Pepe i Tila wrócą na stejk a w najgorszym wypadku polecą do domu ( daleko nie mają). Zaczynam się szykować przygotowuje sanie, ubieram psy i jak już praktycznie je zapinam, Megi podskakuje i rozcina sobię łapę o szpilkę od stejku, Igor Tracz, który mi tego dnia hendlerował błyskawicznie reaguje i już po chwili w zaprzęgu jest wpięty Theodor :-) I wreszcie startujemy. Mająć świadomość, że wyścig trwa cztery dni a ja już zostałem z gołą szóstką nie pozwalam psom się zbytnio rozpędzać. Jadę szybko, ale na zjazdach zwalniam. Nie chcę, żeby haszczaki się zraziły. Theodor jest jeszcze młody i zwykle nie biega na takim dystansie. Spokojny przejazd, jedno zatrzymanie po mijaniu się z Krzyśkiem Janeckim i co najważniejsze psy na mecie specjalnie nie wymęczone. Jesteśmy na siódmej pozycji. Trochę daleko ale nie jakoś specjalnie.
Po powrocie na stejk wzywamy weterynarzy i zajmujemy się Megi. Cztery szwy i Megi ma już po wyścigu. Wieczorem Pepe i Tilka meldują się na stejku, jedzą kolację i widzę, że Pepe obtarł sobie łapę i trzyma ją w górze. Kolejny pies ma po wyścigu.


Piątek. Po głębszych przemyśleniach postanawiam, że trzeba zaatakować i decydyję się pojechać czwórką greysterów, maksymalnie im pomagać i przesunąć się nieco do przodu. Ale już na pierwszym kilometrze psy ścinają zakręt i wszystkie wpadają w głęboki śnieg znikając mi z oczu. Zdaje mi się, że szybko się rozplątałęm i ponownie pozapinałem psy ale, gdy wyciągam kotwicę, żeby już pojechać kontem oka widzę Hachoła, który startował minutę za mną. Nie jest dobrze, miałem odrabiać a tu jeszcze tracę.  Wiem, że nie mogę dać mu się zbliżyć a tym bardziej wyprzedzić. Zapitalamy więc na maksa mijając kolejne zaprzęgi. Meldujemy się na mecie z trzecim czasem i to daje nam czwartą pozycję ale z ponad dwuminutową stratą do Agnieszki Rychwalskiej. Oj będzie ciężko. Ale żeby coś się działo to kiedy wieczorem chowam psy i już pęć psów jest w boxach to psują mi się w busie drzwi i ni w jedną ni w drugą :-) Trzy godziny walki i przy pomocy połowy zawodników dostajemy się do środka wyginając drzwi. Jeszcze tylko Jacek z rowerlandu montuje mi sznureczek, żebym mógł sobie otwierać i idziemy spać.

Sobota. Nie jestem przekonany czy z haszczakami dam radę odrobić dwie minuty więc kolejny dzień jadę czwórką. Dobry czysty przejazd i odrabiam prawie dwie minuty. Dalej jestem czwarty ale już poczułem krew. Bo skoro dało się odrobić prawie dwie minuty to co to jest te 20 sekund :-) Wiem też, że inne psy są potwornie zmęczone. Dla Agnieszki czy Igora góry to coś  ekstra, dla nas to normalka. Widzę po moich psach, że pobiegły by jeszcze ze cztery takie etapy. Są świeże i strasznie nakręcone.

Niedziela. Znowu w nocy dopadało dużo śniegu. Sniegu jest już chyba z metr :-) Widzę, że dzisiaj trasa będzie wolna i ciężka. Myślę o zapięciu haszczaków, odpoczywały dwa dni to mogą pojechać Ale na 22 minuty przed moim startem widzę jak na trasę wyjeżdża ratrak. Mieszkam tu i wiem co to znaczy :-) Trasa będzie "beton" twarda i szybka. Więc zmiana decyzji leci bardzo szybka czwórka Lila, Lena, Rony i Kesy. Lecimy naprawdę bardzo szybko żadnych błędów i na mecie jesteśmy z drugim czasem ustępując jedynie Mistrzowi świata w szóstkach młodszemu Trnce. I to czterema psami. A finalnie jesteśmy na pudle.  Pierwszy Trnka, drugi Igor Tracz i ja trzeci.  Naprawdę przyzwoity rezultat.

skomentuj (0)

Przedświąteczne przygotowania 2011-12-25 09:12:43

Czas upływa strasznie szybko i niebawem mam nadzieję zacznie się regularne ściganie. Już kolejny rok jest niemały problem ze śniegiem. Na szczęście u nas go trochę nasypało i da się trenować. Nie musimy więc nic kombinować, nie musimy jeździć za śniegiem czy taplać się w błocie.

Za nami pierwsze zawody na śniegu i naprawdę sporo treningów. Gościł u nas ostatnimi czasy Mateusz Surówka z Filipem i trenowaliśmy w sumie z ponad trzydziestką psów. Dzięki temu, że przed samymi świętai i w wigilię trenowaliśmy możemy teraz spokojnie świętować a psy spokojnie sobie odpoczywają. Potem jeszcze przed Husqvarną, która już piątego stycznia chciałbym zrobić pięć może sześć treningów.

skomentuj (0)

Zimowe plany 2011-12-09 12:48:04

Od wczoraj u nas leży śnieg :-). Za nami już dwa treningi na saniach więc przyszedł czas, żeby się określić co ze startami zimowymi.

   





I po głębszym zastanowieniu sytuacja wygląda następująco:


17-18.12 Horni Misecky (CZ) - Sprint

05-08.01 Border Rush 2012/Jakuszyce (PL) - Genesis & Husqvarna Tour - sprint/mid.

14-15.01   ??? jeszcze będzie czas coś wybrać

21-22.01 Tri Studne (CZ) - Sprint na Horniku

28-29.01 Decinsky Snieznik (CZ) - CEZ Cup. Sprint/Mid

04-05.02 Radkow (PL) - Open Polish Championship Sprint&Mid. ESDRA EuroCup, WSA EuroCup, - Mistrzostwa Polski

11-12.02  Tu chyba zrobimy sobie i psom wolne przed mistrzostwami

18-19.02 Les Fourges (F) - EC ESDRA Sprint  -  Mistrzostwa Europy

23-26.02 Zuberec (SK) - WC WSA Sprint & Mid - Mistrzostwa Świata


Mamy do zrobienia osiem wyścigów. Cztery z nich są w przedziale 30-100 kilomerów od naszego domu, a to cieszy. Jeżeli tylko śnieg dopisze to będzie naprawdę dużo dobrego ścigania. Nic tylko trenować i trzymać kciuki, żeby był śnieg

skomentuj (0)

Dryland 2011 - podsumowanie 2011-11-19 09:17:21

No i nadszedł czas się rozliczyć. Czas, żeby przeanalizować, poprawić błędy i na pewno przyszedł czas, żeby się nacieszyć.
A było to tak:

1   Pierwsze zawody to Pruszcz Gdański i zarazem pierwszy start Lilki i Lenki. W klasie C0 pierwsze miejsce i nagroda 1250 zł. W         klasie D1 drugie miejsce i świetny przejazd Adriana Domańskiego, któremu udało się mnie objechać od zawodów w Paterku 2008    kiedy to złamałem w wózku kierownicę :-). Ale podczas tych zawodów dostaliśmy najlepszą w tym sezonie informację.   Widziano      w  Czechach Pepcia. Już po tygodniu był znowu z nami.

2   Hills cup Pilzno. To dobrze nam znane miejsce i zawody. W klasie SC1 pierwsze miejsce i pierwszy raz objechaliśmy Tobiaska.   Ach jak to nas cieszyło. W SC2 3 miejsce po małych problemach na pierwszym etapie. W bajku miejsce 14.

3  Hills cup Hradec Kralove. Super zawody nad jeziorkiem. Bjm 3 miejsce, SC1 3 miejsce i SC2 5 miejsce.


4  Minikowo Puchar Polski. W klasie C0 jechałem sam, ale czas jaki zrobiłem mówił wszystko :-), w klasie C1 byłem drugi ale był to pierwszy start Tapira i Theodora. Jak się potem okazało chłopaki szybko się wkręcili. Klasa SC1 miejsce drugie.

5 Józefów. To, że Michał robi jedne z najlepszych zawodów wiedzieliśmy od dawna, warrto więc było pokonać całą Polskę, żeby się przejechać kilka minut po trasie. Do tego na tej trasie stawiałem swoje pierwsze maszerskie kroki i wtedy wszyscy mnie objechali.
Tym razem nie było tak prosto. Pierwsze miejsce w klasie SC1 i pierwsze miejsce w SC2. Najlepsze medale i świetne nagrody. Do tego wygrany rowerek Wheler pro 49.


6 To Góra Świętej Anny i mistrzostwa Europy ECF. Startowałem tylko z Rony na rowerze więc z innymi psami musiałem trenować. Dobrze, że pomagał mi Marek. A zajęte 10 miejsce w Europie to dla takiego gościa jak ja, który na rower wsiada raz na jakiś czas to super wynik.

7 I wyjazd do Niemiec na ichniejsze mistrzostwa do miejscowości Bielefeld. I tam świetny pokaz jazdy C1 pierwsze miejsce, Sc1 pierwsze miejsce i C0 drugie miejsce.

8 Czas na mistrzostwa Polski. Klasa C1 pierwsze miejsce, klasa SC1 drugie miejsce i klasa C0 trzecie miejsce- wypadek Rony.

9 I na zakończenie Mistrzostwa Świata w Borken, które dla mnie będą kaszlem kenelowym :-) Klasa C1 czwarte miejsce i klasa C0 miejsce czternaste.


Podsumowując, w tym sezonie zdobyliśmy w różnych klasach osiem złotych medali, pięć srebrnych i cztery brązowe :-), przejechaliśmy tysiące kilometrów i spędziliśmy setki godzin na trenowaniu. Czy było wartro?...... Pewnie tak.


I wreszcie nadszedł czas na podziękowania, bo tych wyników nie byłoby bez pomocy wielu osób. I tak:

1 Nasz główny sponsor firma Vipazor dystrybutor karmy Canun
2 Hotel Biały Kamień, który też zawsze jest z nami
3 Monika, która godzi się na te wszystkie numery
4 Moja mama, która też w niemałym stopniu się do tego interesu dokłada
5 Moi teściowie, którzy pilnują naszych dzieci i naszego dobytku jak jesteśmy na zawodach
6 Weterynarka Dorota Karchut, która zawsze jest na stanowisku i dba o nasze psy jak o swoje
7 Koledzy, którzy pomagają mi podczas treningów i zawodów
I wszyscy Ci o których się nie pamięta, a bez nich też by nic nie wyszło.....

Naprawdę wielkie dzięki, jesteście wspaniali

skomentuj (3)

Na bloga liczniki
Księga Gości